10 mitów na temat leków antydepresyjnych

10 mitów na temat leków antydepresyjnych

Najbardziej kontrowersyjną sprawą wokół tematu mojej choroby i leczenia psychiatrycznego jest branie leków. O ile nie wzbraniamy się, kiedy na problemy z kolanami lekarz przepisze nam środki przeciwzapalne, a na grypę antybiotyki, o ile duża część z nas codziennie o tej samej porze łyka tabletkę antykoncepcyjną, nie mówiąc już o arsenale multiwitamin, suplementów diety i preparatów ziołowych, które zalegają w naszych apteczkach – o tyle ten rodzaj leków, „leki na głowę”, wywołuje ogromną liczbę wątpliwości, fałszywych tez i radykalnych postulatów. Tymczasem leki psychotropowe nie są ani bardziej niebezpieczne od innych rodzajów leków, ani bardziej utrudniające życie, ani bardziej je zmieniające.

Mit 1 – Leki antydepresyjne otumaniają

noga

To przekonanie wynika zapewne z jakiejś szczątkowej wiedzy na temat stanu psychiatrii w Stanach Zjednoczonych w latach 60-80. Tę sytuację przedstawiają liczne filmy o szpitalach psychiatrycznych, jak „Lot nad kukułczym gniazdem” czy „Przerwana lekcja muzyki”. Być może antydepresanty starej generacji, jak inhibitory MAO i leki trójpierścieniowe, faktycznie powodowały swego rodzaju poczucie „otumanienia”. Otóż stosowane obecnie leki antydepresyjne nie powodują zaburzeń koncentracji, senności ani derealizacji (depersonalizacji). Mowa oczywiście o najbezpieczniejszych i najskuteczniejszych, najczęściej wybieranych przez lekarzy antydepresantach, tak zwanych lekach pierwszego rzutu – z grup SSRI i SNRI. Powyższe skutki uboczne są kojarzone z lekami psychotropowymi, ponieważ owszem są wywoływane, ale nie przez antydepresanty, ale neuroleptyki (stosowane do leczenia schizofrenii oraz niektórych postaci CHAD) i leki uspokajające. Czasami w leczeniu depresji, także w przebiegu choroby afektywnej dwubiegunowej, wykorzystuje się również leki z tych grup – ja np. przyjmuję oprócz antydepresantów leki normotymiczne (ze względu na cechy dwubiegunowości), neuroleptyk i lek uspokajający. Jednak kiedy pojawiają się jakieś niepokojące skutki uboczne danego preparatu, mój lekarz prowadzący zaleca obniżenie dawki lub zmianę leku. Nie ma co w XXI wieku bać się legend o tym, że leki przeciwdepresyjne ogłupiają.

Mit 2 – Farmakoterapia przeszkadza w codziennym funkcjonowaniu. Po antydepresantach nie można prowadzić

Prowadzenie po lekach

Ponieważ leki antydepresyjne to małe i poręczne tabletki/kapsułki, ich przyjmowanie nie wymaga specjalnych zabiegów. Większość leków antydepresyjnych ma długi czas półtrwania i może być przyjmowana raz lub dwa razy dziennie. Nawet ja, przyjmując 5 różnych leków, wynegocjowałam z lekarzem taką drogę leczenia, która pozwala mi nie myśleć o lekach w najbardziej gorącym okresie dnia – leki przyjmuję hurtem tuż po przebudzeniu i tuż przed snem. Większość leków antydepresyjnych może, ale nie musi zaburzać zdolności prowadzenia pojazdów. Oznacza to, że jeśli nie odczuwamy znaczącego wpływu leków z grup SSRI, SNRI czy TLPD na nasze zdolności motoryczne, to bez przeszkód możemy prowadzić samochód. Sprawa komplikuje się, jeśli leczymy się również benzodiazepinami i neuroleptykami (głównie stosowane do leczenia schizofrenii i zaburzeń nerwicowych), ponieważ są to grupy mające mocniejszy wpływ na psychomotorykę i na nich faktycznie nie wolno prowadzić.

Mit 3 – Leki są dla słabych, silni poradzą sobie z problemami sami

Napis Go ahead

Jeśli jeszcze raz usłyszę, że leczenie lekami psychotropowymi to oznaka słabości, całą swoją słabością strzelę liścia autorowi wypowiedzi. Podjęcie się leczenia depresji, począwszy od umówienia się do psychiatry (tabu nr 1), przez wyznanie swoich problemów osobistych obcej osobie za biurkiem (tabu nr 2), zaakceptowanie psychiatrycznej diagnozy (tabu nr 3), regularne przyjmowanie leków antydepresyjnych (tabu nr 4) – każda aktywność mająca na celu poradzenie sobie z chorobą to akt odwagi, a sięgnięcie po farmakoterapię to najrozsądniejszy wybór najskuteczniejszej metody. Czy psychoterapia jest dla silniejszych, a farmakoterapia dla słabszych? I tak, i nie. Nic do tego nie ma wytrzymałość psychiczna – liczy się stadium choroby i to, czy stan pacjenta pozwala na psychoterapię, czy też wymagane są leki. W przypadku niektórych postaci depresji skuteczniejsza jest jedna metoda, w przypadku innych – druga, najczęściej zaś farmakoterapia i psychoterapia przebiegają równolegle. Niezależnie od osobowości i charakteru, niektóre osoby zapadają na depresję i serwowanie im krytyki tego, że chcą wyjść z choroby, jest okrutne i niesprawiedliwe. Moje doświadczenie jest takie, że to właśnie ci, którzy mimo problemów stronią od leków i lekarzy, robią to ze strachu przed nowym, a nie z poczucia siły i kontroli nad własnym życiem.

Mit 4 – Leki antydepresyjne uzależniają

Czy antydepresanty uzależniają

Kolejny mit wynikający z pomieszania rodzajów leków psychotropowych. Oczywiście istnieją leki „na głowę”, które uzależniają fizycznie i psychicznie, na przykład benzodiazepiny (leki uspokajające). Stosowane obecnie leki przeciwdepresyjne z grup SSRI i SNRI nie powodują uzależnienia. Nie zaleca się jednak przerywania terapii z dnia na dzień, ponieważ zwiększa się wtedy ryzyko nawrotu depresji. Gdy lekarz prowadzący uznaje, że już czas zakończyć terapię (a w większości przypadków leki trzeba przyjmować jeszcze przez min. pół roku po ustąpieniu objawów), stopniowo zmniejsza się dawki preparatu i bez „objawów odstawiennych” powraca się do życia bez leków.

Mit 5 – Leki antydepresyjne wywołują myśli samobójcze

"Suicide" by Manet

Faktycznie jest taki zapis w ulotkach większości antydepów, które przeszły przez moje ręce. Nie jest jednak tak, że leki przeciwdepresyjne wywołują myśli samobójcze – myśli samobójcze są wywoływane przez pewien psychologiczny mechanizm podczas pierwszych 3 tygodni terapii. Ponieważ leki SSRI i SNRI zaczynają działać dopiero po 2-3 tygodniach zażywania, pacjent w tym okresie odczuwa nasilone zmartwienie tym, że terapia wciąż nie ma efektów, i poczucie bezsilności wywołuje bądź nasila myśli samobójcze. W tym sensie jest to jakiś efekt uboczny braku odpowiedniego wsparcia psychologicznego na początku leczenia.

Mit 6 – Antydepresanty nie dla kobiet w ciąży

Kobieta w ciąży

Leki przeciwdepresyjne z grupy SSRI i SNRI nie powinny być podawane kobietom w ciąży, zwłaszcza podczas pierwszego trymestru, ze względu na możliwość uszkodzenia płodu. Jednak kiedy korzyść dla matki przewyższa ryzyko dla płodu (ocenia to lekarz) można kontynuować farmakoterapię w ciąży. W szpitalu rozmawiałam z kobietami, które przez całą ciążę i po urodzeniu dziecka przyjmowały leki przeciwdepresyjne zgodnie z zaleceniem lekarza, a próby odstawienia tych leków ze względu na płód kończyły się nawrotem depresji. Dzieci urodziły się zdrowe. Ale to dowód z anegdoty, więc po prostu przytoczę ulotkę: „Lek można stosować w ciąży jedynie w przypadku ścisłych wskazań. Nie należy stosować leku podczas karmienia piersią, chyba że oczekiwane korzyści dla matki uzasadniają potencjalne ryzyko dla dziecka.”

Mit 7 – Antydepresanty to „happy pills”

Prozak to nie pigułka szczęścia

Niestety, leki przeciwdepresyjne to nie legalna wersja marihuany w tabletkach. Też żałuję. Historie o pigułkach szczęścia rozwiązujących wszystkie problemy to znowu relikt amerykańskich lat osiemdziesiątych – mają swój retro urok związany z ówczesną dość nachalną promocją Prozacu, ale niestety większość z nich można włożyć między bajki. Depresja to choroba, która oprócz objawów zewnętrznych wywołuje konkretne zmiany w mózgu, i leki regulujące wychwyt zwrotny niektórych neuroprzekaźników naprawia te zmiany. Oznacza to tyle, że osoba zdrowa po Prozacu nie odczuje żadnego „odlotu” czy wyjątkowo dobrego nastroju. Szczególnie podwyższony nastrój i napęd po zażyciu leków antydepresyjnych może z kolei, jak u mnie, sugerować zaburzenia dwubiegunowe. Niestety albo stety od swojej pierwszej w życiu tabletki paroksetyny nie miałam tak wyraźnego epizodu hipomanii, a leki, które teraz biorę, trzymają mój nastrój nawet trochę poniżej ogólnej normy.

Mit 8 – Antydepresanty zmieniają osobowość

Czy leki zmieniają osobowość

Ten punkt piszę trochę z niedowierzaniem, jak to jest w ogóle możliwe, że na Ziemi są ludzie uważający, że za pomocą substancji chemicznych można zmienić czyjąś osobowość. Niedowierzanie rośnie, kiedy czytam o spisku farmaceutycznym i New World Order, i ludziach, którzy chcą sterować naszymi mózgami przez podawanie nam leków psychotropowych. Podobno ludzie, którzy w to wierzą, to ci sami, którzy wierzą, że na Ziemi istnieją ludzie o pozaziemskich, nadprzyrodzonych mocach, którzy mogą z ich pomocą wpływać na rzeczywistość (tzn. tak zwani święci albo superbohaterowie). Do rzeczy. Żaden lek i żadna substancja chemiczna nie może zmienić naszej osobowości. Leki mogą zmienić nasze samopoczucie, napęd, zachowanie, ale nigdy charakter czy osobowość. Jeśli przez 3 lata leżałaś w depresji w łóżku i udana terapia fluoksetyną spowoduje, że staniesz się aktywna i radosna, to nie znaczy, że Twoja osobowość się zmieniła. Po prostu wyzdrowiałaś.

Mit 9 – Antydepresanty to niebezpieczne leki

Czy antydepresanty są bezpieczne?

Nie ma leku bez skutków ubocznych. Z każdym rokiem na ulotkach milionów leków przybywa objawów niepożądanych, ale nie dlatego, że leki stają się coraz bardziej niebezpieczne. Po prostu każdy rok przynosi nowe wyniki badań, które zwiększają naszą wiedzę o substancjach aktywnych i wpływają korzystnie na bezpieczeństwo terapii. Jeśli na ulotce Twojego leku jest dużo skutków ubocznych, może to oznaczać, że po prostu jest on dobrze przebadany, a kiedy przydarzy Ci się któryś z wymienionych objawów, lekarze na pogotowiu będą wiedzieli, co się stało. Tak jest na przykład z litem, najstarszym stosowanym w psychiatrii lekiem normotymicznym, o bardzo złej sławie i o bardzo wysokiej skuteczności. Ilość różnorodnych badań na temat soli litu w leczeniu CHAD jest naprawdę niezliczona i pomimo wielu możliwych skutków ubocznych terapia litem uchodzi wśród lekarzy za bezpieczną i efektywną. Ale co z antydepresantami? Antydepresanty z grupy SSRI (najpopularniejsze obecnie leki przeciwdepresyjne) są najbezpieczniejszą grupą leków psychotropowych. Poza nielicznymi przypadkami SSRI nie mają interakcji z innymi lekami, nie kolidują z alkoholem, nie zaburzają zdolności motorycznych i są trudne do przedawkowania. Nic tylko realizować recepty ;-)

Mit 10 – Psychotropy biorą wariaci i ćpuny, a ja nim nie jestem