Soft Grunge - depresja NIE JEST stylem życia

Soft Grunge – depresja NIE JEST stylem życia

Znasz ten temat nawet jeśli rzadko korzystasz z Tumblr i zdajesz się cieszyć życiem z dala od depresji, samookaleczeń i myśli samobójczych. Nawet jeśli wydaje Ci się, że nie masz z tym nic wspólnego, na 99% kiedyś polubiłaś na Facebooku jedno z takich zdjęć, myśląc „też tak mam”. Styl życia promujący depresję i zachowania autoagresywne jako coś pożądanego i wyróżniającego jest wszędzie w mediach społecznościowych, nawet tam, gdzie byśmy się go najmniej spodziewali. Nazywa się go soft grunge.

Zgodnie z definicją Erin Tatum stworzoną na potrzeby artykułu na Everyday Feminism, soft grunge to zrodzony w mediach społecznościowych nurt, którego kolebką jest Tumblr, i który przekształca w estetykę dotychczas stabuizowane emocje, jak np. niskie poczucie własnej wartości. Blogi soft-grunge’owe dostarczają użytkownikom głównie zdjęć i kadrów z filmów i seriali, z melancholijnymi, autoagresywnymi cytatami, jak również obrazami samookaleczeń, które są przez udostępniających uznawane za piękne w swojej tragiczności. Cytaty zamieszczane na zdjęciach promują negatywne emocje, izolację i antyspołeczne postawy, dotyczą tematów takich jak miłość, pragnienie śmierci czy poczucie bezwartościowości.

tumblr_myfm1zcPOY1s3fhkmo1_500tumblr_mggvyxcnVW1r8g94jo1_500Psychicznadajlike

Soft grunge przyciąga, bo tworzy wspólnotę. W świecie, w którym największą odwagą jest powiedzieć, że „it’s ok to not be ok”, myśl, że ktoś ma tak jak ja, jest na wagę złota. To paradoksalne, że ludzie łączą się w grupy poprzez „lajkowanie” i komentowanie obrazów, które krzyczą „jestem sam/sama”.

Soft grunge jest niebezpieczny, bo zamazuje granicę między zaburzeniami psychicznymi a smutną pozą. Tworzenie estetyki na bazie negatywnych emocji, chorobowych zachowań, autoagresji i myśli samobójczych niesie za sobą przekaz, że smutek czyni wyjątkową, a ludzie szczęśliwi są nudni. Że zmęczenie rzeczywistością, niechęć do ludzi, depresyjny nastrój, myśli samobójcze, poczucie nieprzystawania do świata to coś, co należy chwalić, choćby przez udostępnienie czy „polajkowanie”. Soft grunge normalizuje to, co chorobowe, jednocześnie marginalizując głos osób naprawdę cierpiących z powodu chorób psychicznych. 

Kiedy Twoim pragnieniem staje się bycie wystarczająco smutną, by stać się atrakcyjną i wyjątkową – stajesz się głucha na swoje prawdziwe emocje i na to, co naprawdę Cię wyróżnia.

Dobrze wiecie, że nie jestem osobą, która optuje za wyciszaniem pewnych tematów z debaty publicznej; wręcz przeciwnie. Nie jestem też pierwsza do dzielenia ludzi na zdiagnozowanych i zdrowych – dla mnie doświadczenie jednostki jest kryterium kluczowym, gdy mówimy o zdrowiu lub chorobie. Nie winię więc młodych osób, które mierząc się z naprawdę tragicznymi problemami szukają zrozumienia, jednocząc się w lajkach. Obwiniam raczej otoczenie, które nie zapewnia im realnego wsparcia w przeżywaniu negatywnych emocji.

Choroba psychiczna to nie styl życia.