Karuzela

Stan mieszany, czyli jaki

Zdaje się, że mam teraz wątpliwą przyjemność przeżywać tzw. epizod afektywny mieszany, to znaczy piję sobie mocnego drinka z mixu depresji i manii. Staram się nie autodiagnozować stanu mieszanego, po tym, jak moja terapeutka kiedyś na taką autodiagnozę zaśpiewała „aaaaaale się naczytałaś”. Ale…

Trzęsę się jak galareta. Od pół roku się trzęsę, bo biorę lit (ten sam, o którym Sting i Cobain napisali piosenki, wpiszcie lithium na jutubie), ale dziś się trzęsę bardziej, drżą mi nie tylko dłonie, ale też nogi, pośladki i mięśnie twarzy. Jestem zdenerwowana i mam powody, które uznałabym za bezpośredni czynnik, który wprawił mnie w ten stan. Najpierw dostałam wypłatę, potem wydałam trochę forsy na ciuchy, poszłam na kawę do Zemsty (zawsze byłam zbyt nieśmiała, żeby tam wejść, pracuję w agencji reklamowej i mieszkam w najdroższej miejscówie w Poznaniu, I don’t belong there), oglądałam mieszkanie moich marzeń, ale bez pralki i nie od 1 lipca (nawet styl mam trochę taki, jakbym mówiła szybko i bezładnie, i to się chyba nazywa gonitwa myśli), włączyłam pranie, popłakałam się, kiedy pralka odmówiła współpracy, teraz siedzę w łóżku ubrana w nowe fajne ciuchy i trzęsę się jak galareta.

Podobno miałam już epizod mieszany. Wtedy. Podobno ryzyko próby samobójczej w stanie mieszanym jest kilkukrotnie większe, niż w epizodzie depresyjnym, bo jednocześnie występują myśli samobójcze i zwiększony napęd. (U mnie obecnie myśli samobójcze nie występują, mamo, jeśli to czytasz, nie musisz się martwić.) Żeby zrozumieć specyfikę epizodu mieszanego trzeba najpierw zrozumieć, czym jest depresja (ufam, że tę lekcję odrobiliście) i czym jest mania (tego w zasadzie nie jestem w stanie pojąć sama). W każdym razie epizod mieszany w przebiegu choroby afektywnej dwubiegunowej, czyli F31.6, ew. F38.0, jest wtedy, kiedy jednocześnie występują objawy depresji (m.in. obniżony nastrój) i manii lub hipomanii (m.in. podwyższony napęd, gonitwa myśli, skłonność do podejmowania ryzyka). Wyróżnia się mnóstwo różnych rodzajów takich epizodów, w skrócie mówiąc są takie, gdzie dominuje wątek depresyjny i takie, gdzie wyraźniejsze są objawy maniakalne. Więcej teorii znajdziecie na przykład na stronie grupy Synapsis.

Wiem, że są wśród Was osoby, które nie są w stanie sobie wyobrazić kogoś jednocześnie maniakalnie pobudzonego i depresyjnie przygnębionego, ale też takie, które same mają za sobą taki epizod. O stanie mieszanym mówi się głównie w kontekście prób samobójczych, w innych przypadkach zdaje się częściej wspomina się o rapid-cyclingu (czyli CHAD o szybkiej zmianie faz). Nie wiem, po co mam Wam o tym pisać, wiedząc, że za tymi pojęciami medycznymi nie stoi prawda o tym najgorszym z możliwych epizodów w przebiegu choroby dwubiegunowej.

Prawda jest taka, że szybka zmiana faz i stan mieszany to moment, kiedy Twoja rodzina pierwszy raz nazywa cię czubem. Kiedy naprzemiennie śmiejesz się i płaczesz, kiedy w jednej chwili (hipo)mania gna cię na drugi koniec miasta do ulubionej restauracji, gdzie zwijasz się na krześle, szepcząc do chłopaka, że chcesz już być w łóżku i przykryć się kołdrą. Kiedy zdenerwowanie i pobudzenie nie pozwala ci jasno myśleć i zachowujesz się dziwnie, zapominasz o rzeczach, gubisz rutynę, wszystko jest w biegu i wszystko jest w drżeniu. Kiedyś pisałam, na innym blogu: „Jestem rozedrgana jak ręce dziadka. On się z czasem kurczy w sobie jak penis po orgazmie.” Jak penis po orgazmie skurczyłam się w sobie ja, jeszcze zanim zdążyłam na hipomaniakalnym haju dokończyć ten tekst.

Czuję lęk i poczucie, że jak na takiej karuzeli z huśtawkami na łańcuchach tracę kontrolę. I to właśnie teraz czuję, co to znaczy być chorą psychicznie, i tym lepiej rozumiem, że to naprawdę jeden chuj, czy jestem afektywna czy psychotyczna.