Złe dobre rady

Złe dobre rady

Masz znajomą lub znajomego, który dużo marudzi. Potem znajomy Ci mówi, że to nie maruderstwo tylko choroba, depresja. Liczy na to, że potraktujesz to poważnie, bo depresja jest chorobą śmiertelną, o prawie największej zapadalności na świecie. Wkraczasz do akcji.

Co powinieneś lub powinnaś zrobić? Jak pomóc takiej osobie, a przede wszystkim – jak pozbyć się tego durnowatego marudzenia? Przyjemniej jest mieć wesołych znajomych. Więc kiedy Twoja współlokatorka kolejny dzień przesypia, a przy wieczornym papierosie opowiada Ci o swoich regularnych zmianach nastroju w ciągu dnia, czujesz inspirację, aby podzielić się z nią swoją wiedzą i doświadczeniem, w końcu i Tobie zdarzało się przechodzić przez gorsze dni i wiesz dokładnie, co czuje.

Zaczynasz więc od opowieści o tym, jak miałaś chandrę lub nawet depresję, leczyłaś się, ale w sumie to psychiatrzy są kiepscy i nie chciałaś się faszerować, postanowiłaś z tego wyjść sama i Ci się udało. Jeśli jesteś bardziej oczytana, ubierzesz to w słowa z książek popularnonaukowych o psychologii i motywacji, jeśli mniej – skwitujesz jej stan krótkim „Weź się w garść”. Modnym „Ogarnij się”.

Osoba się broni, zaczyna coś tłumaczyć, przebąkuje o neuroprzekaźnikach, terapii, lekach i o tym, że nie ma już siły. Choroba jest tak wyczerpująca, że resztkami sił wstała, by wziąć do ust tego papierosa, ale nie starcza jej sił na udawanie uśmiechu czy bycie sympatyczną.

Oskarżasz ją, że nie chce wyzdrowieć.

I to jest koniec tej historii. Nie wiem, co miałoby znaczyć to, że ktoś nie chce wyzdrowieć z choroby, która odbiera mu ostatnie chęci do życia. Chyba tylko tyle, że jest już w tak złym stanie, że chce umrzeć i stan jej zdrowia jest jej obojętny. Albo że pozostaje w stanie choroby, ponieważ potrzebuje pomocy, bo nie ma siły pomóc sobie sama. Albo nie widzi wyjścia, bo depresja zaciemnia obraz i czyni trudnym nawet najzwyklejsze czynności, jak mycie zębów, nie mówiąc już o jakiejkolwiek pracy nad sobą.

Chcę przez ten wpis przekazać dwie rzeczy. Pierwszą powtórzę wyraźnie – jeśli masz jakąś radę dla osoby z depresją, zastanów się trzy razy, czy powiedziałabyś ją do osoby z cukrzycą albo niedoczynnością tarczycy. Jeśli nadal chcesz ją powiedzieć, powiedz ją do ściany. Są naprawdę dużo skuteczniejsze metody wspierania bliskich, niż udzielanie im dobrych rad. Nawet jeśli wydają Ci się rozsądne, nigdy nie wiesz, czy nie sprawisz nimi choremu(!) przykrości.

Druga sprawa – jeśli masz przyjaciela z depresją, przeczytaj przynajmniej materiały zgromadzone na stronie Stowarzyszenia Aktywnie Przeciwko Depresji. Jeśli Twojemu znajomemu zdiagnozowano chorobę afektywną dwubiegunową, zapoznaj się ze stroną Droga do siebie firmowaną przez Polskie Towarzystwo Psychiatryczne. Jeśli bardzo zależy Ci na tej osobie, weź w rękę książki: poradniki prof. Święcickiego i „Oblicza choroby maniakalno-depresyjnej” prof. Rybakowskiego.

A jeśli czytasz tego bloga, obejrzyj ten wykład:

Przeczytaj, co jeszcze możesz zrobić dla bliskiej osoby zmagającej się z depresją we wpisie „Jak wesprzeć osobę w depresji?„.